Jot bloguje

Brzydcy ludzie mają przechlapane

Brzydal to ma przechlapane a brzydula jeszcze bardziej. Np. wchodzi brzydula do sklepu z kosmetykami a ekspedientka mówi: "Och dla pani to nic już nie mamy" a myśli "ty wstrętna poczwaro wyjdź stąd bo płoszysz piękne klientki, a tobie i tak już nic nie pomoże - no może zderzenie czołowe z pędzącą ciężarówką".

Albo: wchodzi brzydula do sklepu z ubraniami i zaczyna szukać na wieszakach ciuchów dla siebie. I nawet jeśli znajdzie coś w swoim rozmiarze (niezwykła rzadkość) to i tak wygląda w tym jak w worku na kartofle ale musi w czymś chodzić więc kupuje tę szmatę i przez następny sezon z domu nie wychodzi bo w tym co ma w szafie to nawet strachy na wróble nie chciałyby stać. A jak siedzi w domu to ogląda na okrągło telewizor od czego robią jej się czerwone i spuchnięte oczy. Więc kiedy patrzy w lustro to chce jej się ryczeć i ryczy i od tego jeszcze bardziej jej puchną oczy i robią się jeszcze bardziej czerwone więc ona już szlocha a od tego szlochu to na oczy przestaje widzieć tak ma je zapuchnięte...

A jak tak siedzi przed TV to się garbi więc ma lekkiego (na razie) garba i jej i tak już małe piersi pod wpływem siły ciężkości zaczynają przypominać uszy jamnika.

A jak widzi znów się w lustrze to zaczyna rwać sobie włosy z głowy w tej rozpaczy wiec stoją one na wszystkie strony brudne i matowe i na dodatek z łupieżem.

A jak ona tak wyje prosząc o pomstę z nieba to głos sobie zdziera i kiedy zaczyna mówić do siebie to słyszy dźwięki coś jakby darcie papieru toaletowego.

A że nie wychodzi na powietrze, a okna nie otwiera żeby nie straszyć gołąbków na parapecie, to robią jej się pryszcze na twarzy, a że lubi sobie humor poprawić czekoladą to zjada sobie czekoladę a od tego wychodzi jej jeszcze więcej pryszczy i na dodatek psują jej się zęby więc ma nieświeży oddech i paskudny uśmiech ale o tym to ona nawet nie wie bo przecież na okrągło ryczy... A jak tak ryczy to resztki poczucia humoru i sympatii dla świata topi w tych łzach więc staje się coraz bardziej złośliwa i wstrętna i sfrustrowana więc usta ma coraz bardziej wąskie aż w końcu zamieniają się one w wąską kreskę o tak : :-( . A jak już osiąga apogeum swojej wredoty i brzydoty to właśnie wtedy odwiedza ją najlepsza przyjaciółka najczęściej ze swoim aktualnym menem który jest skrzyżowaniem Supermena, Rambo i Świętego Franciszka.

Sama przyjaciółka już chyba lepiej nie może wyglądać bo nogi ma po szyję, piersi ładne i sterczące (coś około miseczek "C"), talię smukłą, cerę idealną, włosy długie, gęste i oczywiście blond no więc nie wygląda na te swoje lata w przeciwieństwie do brzyduli, a kiedy przemawia do brzyduli to głos niczym śpiew słowików i oddech anioła poraża słuchającą ją brzydulę i jeszcze bardziej rozkochuje w sobie tego swojego SuperRamboF.

I pełna dobrych intencji chce ta przyjaciółka wyciągnąć tą brzydulę na jakąś dyskotekę żeby już tak nie siedziała w domu przed telewizorem i nie ryczała i nie wyrywała sobie tych kilku rudych (!!!) kłaków z głowy i nie żarła tej czekolady na okrągło bo tyłek jej jeszcze bardziej urośnie i wtedy nawet sklepy z odzieżą dla puszystych jej nie wystarczą.

I nie jest biedna przyjaciółka świadoma jak bardzo jaj nienawidzi brzydula i aż brzydulę skręca by na następną taką wizytę zakupić sobie zapas kwasu solnego by zetrzeć promienny uśmiech z tej słodkiej twarzyczki już nie przyjaciółki a największego wroga.

Ale na razie powstrzymuje się by móc w wyobraźni już trochę chorej a trochę spaczonej porozkoszować się wizją tego aktu słodkiego jak tylko zemsta jest słodka i rozkoszna, i napawać się wizjami zeszpeconej twarzyczki przyjaciółki.

Więc ubiera się ta brzydula w ostatnio zakupione łachmany, które wyglądają jakby je psy sąsiada targały po podwórzu przez ostatnie trzy lata, a ona w tych lachach to ostatnie nieszczęście i patrzy na tą swoją przyjaciółkę w czarnych skórzanych spodniach opinających tak wdzięcznie jej uda i pośladki i w niemal przezroczystej top bluzeczce przez którą widać wyżej wspomniane piękne piersi i krew się w brzyduli gotuje, pianę z pyska zaczyna toczyć i piana ta upadając na podłogę wypala dziury w dywanie.

Wychodzą potem pod osłoną nocy ona znaczy brzydula i jej niegdysiejsza najlepsza przyjaciółka i ten jej fagas, łapią taxi i jadą gdzieś, gdzie podobno ma się brzydula rozerwać. I jak tak jadą to brzydula wyciąga z kieszeni swoich łachmanów jakąś starą reklamówkę i naciąga sobie ja na swój pusty łeb żeby spoglądający od czasu do czasu w lusterko wsteczne taksówkarz nie wystraszył się i nie spowodował tragicznego w skutkach karambolu wpadając na pobliskie przydrożne drzewa.

A że przedtem brzydula zapomniała w tejże reklamówce wyciąć otwory choćby na swój garbaty nos, więc zaczyna się dusić a całe jej dotychczasowe podłe życie staje jej przed oczyma. I widzi jak w kalejdoskopie swoje marne dzieciństwo spędzone w przedszkolu gdzie ładne i zdolne dzieci dokuczały jej przezywając ją od ogryzek (bo jej imię, którego już dzisiaj nikt nie pamięta, tak się rymowało) i od rudzielców fałszywych (bo już w dzieciństwie brzydula była ruda i fałszywa i wredna). A w międzyczasie reklamówka zatyka jej wszystkie parszywe otwory twarzowe tamując totalnie dopływ tlenu i łzy znów zaczynają jej znowu płynąć a język już fioletowy wywaliła na wierzch, a oczy wypadły jej z orbit.

A gdy tak jej fizjonomia pod reklamówką przeobrażała się straszliwie, w jej chorym umyśle jej chora wyobraźnia przewijała w szalonym tempie film z jej parszywym życiem gdzie dotarła już do momentu edukacji w szkole średniej gdzie by zdobyć przyjaciół robiła z siebie debilka i błazna. I miała natenczas "przyjaciół", którzy tak dobrze się czuli w jej towarzystwie bo nawet najbrzydszy i najohydniejszy z nich wyglądał wspaniale jak gwiazda Hollywood przy brzyduli.

Ale podły los nie chciał uwolnić brzyduli z jej podłej egzystencji ani tym bardziej świata od widoku tejże maszkary bo właśnie taksówka, którą brzydula zmierzała w błogie i kojące ramiona śmierci, nagle zboczyła z tego litościwego toru i podjechała pod lokal, w którym odbyć się miała libacja mająca na celu odmienić na lepsze życie brzyduli.

Więc zerwawszy ostatkiem sił reklamówkę ze swego czerepa wygrzebała się za piękną i jej menem z tejże taksówki wcisnęła palcami swe oczy w oczodoły i język w swój zapluty otwór gębowy. Ostatni raz oglądaliśmy brzydulę (znaczy się mnie) pod lokalem kiedy to doprowadziwszy do teoretycznego ładu swoją nieszczęsną fizjonomię stanęła gotowa na podbój świata i męskich serc. Jej serce a raczej to co z niego zostało po latach udręki a co nie zdążyło się jeszcze zamienić w głaz, biło jej jak oszalałe więc dostała lekkich drgawek (ok. 50Hz/min) i wypieków na swej obleśnej gębie a nogi ugięły się pod nią jeszcze bardziej więc mógł między jej szpotawymi nogami przelecieć już nie tylko pies z budą ale cała armia wojsk zmechanizowanych jakiegoś większego państwa. Z trudem więc utrzymując równowagę pokuśtykała za Piękną i jej RamboSuperF ku odrzwiom tego lokalu gdzie stali miejscowi goryle (czyt: ochroniarze). Początkowo nie chcieli wpuścić Brzyduli bo mieli stanowczy zakaz wpuszczania do lokalu potworów, godzilli oraz materiałów łatwopalnych, cuchnących i w ogóle odstręczających .

Ale tu dziarski men przyjaciółki, chcąc zapewne zaimponować swej dziewczynie swoją posażna rodziną, wyciągnął z kieszeni plik zielonych , oczywiście pięknych banknotów i wręczył od niechcenia gorylom czym sprawił że na chwilę przymknęli oczy i mogła Brzydula zatoczyć się do lokalu.

Tamże oszałamiająco piękna i głośna muzyka poraziła ją na chwilę i sprawiła że zniekształcona gęba brzyduli zniekształciła się jeszcze bardziej w paradoksyzmie (nie wiem czy to poprawnie napisałam) bólu bo dźwięki te przeszyły jej nawykłe do ciszy i kontemplacji odstające, kłapciate uszy.

Ale otrząsła się po chwili i po sporym dyskretnym kopniaku jaki jej zdzielił któryś z przechodzących akurat obok niej przystojnych choć pijanych klientów, który wymruczał przy okazji :"kto tu ku....wa wpuścił tego pier......nego kundla??!!!".

W tym czasie piękna i jej fagas znaleźli jakiś miły stolik, z którego może nie było ładnego widoku ale za to był dobrze widziany z każdego miejsca sali. Nieszczęsna i wściekła Brzydula klapła więc przy nim i stwierdziła: - Jeśli zaraz się czegoś nie napiję to chyba odwalę kitę. Rzucił się jak rączy jeleń RamboSuperF do baru może nie dlatego że chciał dogodzić kaprysom brzyduli, ale dlatego że właśnie weszli do sali jego znajomi kumple więc nie chciał by widzieli go przy jednym stoliku z Brzydulą, bo takiej plamy na honorze nie starłby nawet widok jego pięknej dziewczyny.