Jot bloguje

Za wielka to była miłość

Za wielka to była miłość... dziecino, za wielka chęć posiadania... Gdy twoje oczy płonęły, nikt nie widział. Samotny widok palący twoje serce... chęć posiadania więcej.. z dala od tego przeklętego miasta z dala od kurewskich autostrad gdzie ból uciekających kochanków pozostawia w asfalcie wieczne ślady... by innym dały nadzieję tym co uciekać będą później... Pamiętasz dziecino zachód słońca na pustej plaży szum morza jak szept kochanka nie dany ci do posłuchania nie dany do przemienienia we wspólne życie... przez tego co serce twoje odrzucał na przyszłość nieokreśloną... co dawał czasem iskrę, błysk w oku...cierniem wbijający się do wspomnienia i byłaś mu obca obcością złą obcością przechodnia którego twarz pozostaje tylko nieokreślonym cieniem, smugą na horyzoncie życia, przemijaniem nic nie znaczącym, powiewem wiatru którego się nie pamięta... tym byłaś dziecino tym los twój cię karał dzień za dniem... za wielka to była miłość taka co błotem się potrafi nasycać i gównem uszczęśliwiać takie kochanie kurwy... gdzie upokorzenie jest jedyną słodyczą, gdzie pełno wesz gdzie ty dziecino wiecznie łzami skropiona jak deszczem przeklętym obmyta swoją pokutą... Pamiętasz jeszcze jego imię?Tam daleko gdzie wzrok twój sięgał gdzie słońce łuną czerwoną się plątało, tam marzeniom swoim nadałaś imię czy pamiętasz? Czy serce twe boli tak samo.... zawsze nadchodzi czas gdy rany skomlą ciszej gdy ciszej jęczy ból zawsze nadchodzi taki czas nawet gdy jego nadejścia zwiastunem jest śmierć zawsze nadchodzi taki czas ... głupia nadzieja ludzi... ich modlitwy kończone zawałem serca, wypadkiem, strzałem prosto w skroń...wybór twojej dziecino ciszy... Czy pamiętasz że zawsze można uciec w szaleństwa słodką przygodę, w czas inny-kwatera nr. 145... tam gdzie go już nie ma. Jedyna twoja szansa by go zabić - usunąć siebie- proste, czyż nie?Wieczory puste wieczory nieskończone- ptaka śmierć-nie wzbije się już lotem młodości lotem szansy lotem jutra skonał w tobie taki sam jak w każdym --pan szczęścia stróż przyszłości bliski instynktowi życia. Wolność twoja twoją trwogą była twoją skazą okaleczeniem duszy niezaspokojeniem ciała... On był daleko-swoim wyborem nie przekleństwem losu-to w tobie paliło najbardziej jego wybór- odrzucenie ciebie. Były żyletki wysokie dachy gaz 100 tabletek...twoja cisza dziecinko... było tez coś na kształt wiary jakiś cel... wbrew wszystkiemu Bogu w twarzy pełna dumy silna wola moc kochania jak pęd ku przepaści jak rajd do zbawienia... głupota człowieka...twoja głupota. Lecz kto ma prawo ocenić... komu teraz wolno równać się z tobą komu wolno tobą gardzić... tylko jemu, prawda?Zawsze będzie w tobie to przyzwolenie to błogosławieństwo na jego nikczemność na jego gromki głośny śmiech który rani twoje uszy którego ironia rozwierca twój mózg śmiech ponad światem który możesz spostrzec ponad niebem któremu rzucasz przekleństwem w twarz w którym milknie twoja skarga... w którym odpoczywa Chrystus... też będziesz mieć takie wakacje też kiedyś będzie ci dobrze może to nawet stanie się z jakimś mężczyzną z jakimś kutasem tak dziecino cud może się stać. Nie dajesz temu wiary prawda ? Jest w tobie tyko jeden kierunek świata i jeden zew krwi jest jedna dolina i jeden szczyt jest jedno boga zstąpienie jedno wielkie żniwo i jeden grzech... Ale przyjdzie inny czas inna przestrzeń taka ludzka zmiana położenia to będzie kiedyś może już dziś bo przewrotne jest ludzkie serce-jego jedyne z kamienia? Tak trudno ci dziecino pogodzić się z tym więc szukasz w książkach i filmach potwierdzenia że los czasem lepiej sobie kpi tak ci ciągle musi się wydawać tak musi ci być...patrzenia najbardziej boją się twoje oczy patrzenia w niego to w tobie ciągle jest, prawda? Ten lęk przed ujrzeniem jego życia czy szczęśliwe ono czy też nie... życia z inną jakkolwiek piękną jakkolwiek brzydką ona jest ale jego jest. Taka to zazdrość kobiety taka to władza kobiety taka to radość kobiety... nie twoja dziecino... twoja tylko rozpacz twój krzyk i na nic słowa twoje na nic nazwanie go idiotą na nic żal na nic...zwykła rzecz w świecie ludzkiej gry zwykły człowieczy dzień zwykły od pokoleń błąd w sprawiedliwości...zwykłe przegrane życie zaprzepaszczony rozbłysk pełni istnienia...twojego dziecinko istnienia...

To była zbyt wielka miłość... Zbyt wielka chęć posiadania taka co zżera od wewnątrz taka co szepcze podstępnie wprost do konającego serca „nie umieraj zawsze jest jeszcze nadzieja..."